sobota, 27 grudnia 2014

DETOKS, nie GŁODÓWKA

          Święta,święta i po świętach. Każdy z nas wtedy traci głowę i zjedzenie jednego kawałka ciasta zazwyczaj kończy się na zjedzeniu siedmiu takich kawałków. Jak radzić sobie później z niechcianymi kilogramami? Dla większości wydaje się to bardzo proste-nie będę jeść przez tydzień i nie dość,że zrzucę poświąteczne kilogramy to ponadto jeszcze te przedświąteczne! Ale co potem? Przecież kiedyś w końcu trzeba zacząć jeść. Jak wtedy zachowa się nasz organizm?
Otóż nasz organizm przeżyje szok. Zacznie jak szalony magazynować jedzenie w postaci tłuszczu,w razie gdyby znów przestało być mu dostarczane źródło energii. Tak następuje efekt jojo. W takim razie jak zrzucić te zbędne kilogramy?
               
D E T O K S

Detoks jest to szybki,skuteczny ale także wyczerpujący proces odtruwania organizmu z toksyn.Należy pamiętać, że przedtem trzeba się specjalnie do niego przygotować, a po nim nie rzucić się z powrotem na niezdrowe jedzenie. 
  •  Jak przygotować się do Detoksu? 
Co najmniej tydzień przed zaczynamy rezygnować przede wszystkim z cukrów, co jest chyba jak najbardziej dla nas logiczne. Ponadto wyrzucamy z jadłospisu produkty takie jak pieczywo, mięso, masło, mleko, jajka, kawa, herbata, napoje gazowane. Nie musimy robić tego wszystkiego naraz, wystarczy stopniowo wykluczać dane produkty. Nie pijemy alkoholu, nie palimy papierosów.
Trzy dni przed detoksem przestajemy jeść normalne posiłki i przerzucamy się na koktajle, kasze, zupy i sałatki. Należy przy tym pamiętać, że sałatki czy koktajle owocowe spożywamy tylko rano.Wtedy organizm nie odłoży cukrów. 
W dzień detoksu nie jemy NIC,za to pijemy dużo wody i ewentualnie zielone herbaty.
  • Jak wyjść z Detoksu?
Przez trzy dni po takim oczyszczeniu odżywiamy się wciąż tak samo jak w trakcie przygotowania. Następnie powoli i stopniowo zaczynamy wprowadzać normalne, odpowiednio zbilansowane posiłki pamiętając, aby były one zdrowe.

Detoks jest to rewelacyjne wprowadzenie do zdrowej diety i zdrowego stylu życia :)




sobota, 18 października 2014

Healthy food, not miracle diet!

          Co do mojej 'diety'.. Dopiero niedawno uświadomiłam sobie,że zdrowe odżywianie to jest na prawdę te 70% sukcesu!
          Staram się jeść tak zdrowo jak to możliwe. Nie zawsze mi to wychodzi, bo np.obiady zazwyczaj przygotowuje moja mama, która nie byłaby zadowolona z przygotowywania oddzielnego i zupełnie innego dania tylko dla mnie.
          Jem 4/5 posiłków dziennie(trzy główne i jedna lub dwie przekąski) w odstępach co 3/4 godziny. Dzień wcześniej przygotowuje sobie jadłospis, bo tak mi łatwiej jest się pilnować i nie jeść tego co będzie pod ręką.
Gdy tylko się obudzę wypijam NA CZCZO 2. szklanki wody,gdyż przyspiesza to metabolizm aż o 30%!
Najważniejsze i największe jest zawsze śniadanie. Mogłabym pominąć każdy inny posiłek,ale nie ten. Moje śniadanie to zazwyczaj owsianka z owocami.


Przekąskę zjadam już w szkole. Najczęściej jest to kanapka,owoc lub pitny jogurt naturalny. Jednak gdy czeka mnie dość długi dzień w szkole przygotowuje sobie Lunchbox(np.jogurt naturalny z owocami i płatkami owsianymi).



Obiad jak wcześniej wspomniałam przygotowuje mama. Jeśli jest to coś mało zdrowego to zjadam po prostu mniejszą porcję.



















Kolejna przekąska to zazwyczaj kilka wafli ryżowych,lub warzywa. Staram się tym nie najadać,bo przeważnie godzinę później zabieram się za trening.

No i ostatni,równie ważny jak śniadanie-posiłek potreningowy/'kolacja',który powinien być dosyć spory, by organizm nie pobierał energii z mięśni. Owoce powinno się jeść tylko na pierwsze lub drugie śniadanie, jednak posiłek potreningowy jest wyjątkiem i nawet wskazane jest je wtedy zjeść.
























Oprócz tych właściwie oczywistych rzeczy mam dodatkowe ograniczenia.
Dziennie pozwalam sobie zjeść tylko:
- 2,ewentualnie 3 owoce, w tym tylko jednego banana(jest bardzo kaloryczny).
- 2 plastry sera
- 4 kromki chleba
Jasne pieczywo całkowicie wyeliminowałam i jem tylko pełnoziarniste lub razowe.
Moim ogromnym uzależnieniem jest kawa z mlekiem. Nie wyobrażam sobie dnia bez wypicia kawy, dlatego chociaż ograniczam się do tej jednej dziennie.
Kawa sama w sobie jest zdrowa, przyspiesza metabolizm-ale bez dodatków takich jak mleko(a zwłaszcza to specjalne do kawy) i cukier, ja za taką już nie przepadam.
Jeśli nie jest to konieczne to nie używam soli-zatrzymuje wodę w organizmie.
Słodzę tylko miodem lub cukrem trzcinowym.
Czy chce czy nie chce, staram się wypijać ok.2l wody dziennie i 3. zielone herbaty(polecam te owocowe Vitax, w przeciwieństwie do innych nie mają posmaku goryczy).
Raz w tygodniu mam tzw. 'cheat meal' Czyli ten jeden,jedyny posiłek kiedy jem to na co mam ochotę.(a zazwyczaj mam ochotę na słodycze lub naleśniki i kawę latte lub sok :D)
Nie mylcie tego z cheat day'em, bo mimo wszystko to nie jest dobre cały dzień objadać się słodyczami czy fast foodami.


Ostatnio dodatkowo zaczęłam liczyć kalorie ale tylko po to,by nie przekraczać swojego dziennego zapotrzebowania.


No i myślę,że to by było już wszystko. Cała moja 'DIETA' - nic skomplikowanego :D






sobota, 11 października 2014

You can do anything!

          Już na samym początku PRZEPRASZAM za tak słabą jakość zdjęć. Nigdy nie planowałam ich nikomu pokazywać i robię to tylko dlatego,że poproszono mnie o opisanie historii tego mojego całego 'zdrowego trybu życia' :)
          No więc zacznę od samego początku:
Do ćwiczeń zmotywowała mnie moja siostra, a dokładniej jej metamorfoza. Pomyślałam,że skoro jej się udało osiągnąć tak wiele to dlaczego ze mną miałoby być inaczej!
Nigdy nie ważyłam bardzo dużo, ale co z tego skoro nie czułam się ze sobą dobrze? Nie widziałam u siebie żadnych mięśni, moja skóra nie była jędrna i ten cellulit...Postanowiłam to zmienić. Przejrzałam od groma stron internetowych,kanałów na youtube i tak znalazłam 'Skalpel' Ewy Chodakowskiej. Za pierwszym razem nie zrobiłam go nawet do połowy, dlatego przerzuciłam się na Mel B, która także była niezłym wyzwaniem. Jednak zdecydowałam się z nią zostać  i codziennie przez 2 miesiące robiłam 40 minutowy trening (Brzuch,Nogi,Pośladki,Abs). Nie mam zdjęcia kiedy zaczynałam ćwiczyć ale po tych dwóch miesiącach wyglądałam tak:

Nie stosowałam żadnej diety, jedynie przestałam pić coca-colę.
Byłam wręcz zachwycona efektami i stwierdziłam,że skoro wyglądam dobrze to po co dalej mam się katować ćwiczeniami-przestałam to robić. To był najgorszy błąd jaki mogłam popełnić. 
Po pewnym czasie wróciłam do swojej poprzedniej figury. Nie zauważyłabym tego,gdybym nie wpadła na pomysł zrobienia zdjęcia, które po prostu wywołało u mnie płacz. 
Zapisałam się na siłownię i chodziłam tam prawie codziennie przez miesiąc. Trening trwał 2h i składał się z rozgrzewki( Łącznie 20 minut na bieżni i rowerku), ćwiczeń z trenerem na poszczególne partie ciała i na koniec jeszcze 5-10 minut na bieżni lub rowerku. Zobaczyłam poprawę ale nie byłam z niej zadowolona. 
Zrezygnowałam z siłowni i zaczęłam ćwiczyć z Ewą Chodakowską tylko tym razem od razu zabrałam się za 'Turbo spalanie', zdrowe odżywianie(5 posiłków dziennie w równych odstępach czasowych, zero słodyczy,zero napojów gazowanych,żadnych fast foodów i zamiana produktów jasnych na ciemne, np. pieczywa. Raz w tygodniu tzw. 'cheat meal' o którym napiszę w innym poście.) i masaże bańkami chińskimi. Ćwiczyłam 6 razy w tygodniu. Niedziela była dniem regeneracji. Po miesiącu zrobiłam kolejne zdjęcie i wtedy już wiedziałam, że mój wysiłek nie idzie na marne!


Aktualnie wciąż ćwiczę z Ewą tylko raz jest to turbo a raz killer. Ostatnio to piątek jest moim dniem regeneracji i dniem,kiedy mogę zamiast jednego zdrowego posiłku zjeść to na co mam ochotę :)
Taka jest moja figura na dzień dzisiejszy: 




Jeszcze sporo pracy przede mną, wiem.. ale mi już nie chodzi o same efekty. Trening stał się dla mnie obowiązkiem i nie wyobrażam sobie teraz z tym skończyć.
Także to by było na tyle. Jeśli macie jakieś pomysły co do następnego postu-dajcie znać :)

       

sobota, 4 października 2014

I have nothing to wear...

          Jest mi na prawdę miło,że tak wiele osób odwiedza mojego bloga. Wszystkie komentarze i obserwacje, kolejne wyświetlenia-to bardzo motywujące!:)
Co chcielibyście tu zobaczyć następnym razem? Mam w zanadrzu pewien post o nieco innej tematyce niż poprzednie ale może jest coś co was szczególnie interesuje i chcielibyście o tym trochę poczytać? Jeśli tak, kierujcie swoje sugestie na pocztę,aska (wszystko jest podane w linkach u góry) lub piszcie w komentarzach.
         A na dziś przygotowałam taki oto zwyczajny zestaw. A pisząc 'przygotowałam' mam na myśli 'w ostatniej chwili przypomniałam sobie o spodniach,które praktycznie są jeszcze nowe i postanowiłam je wykorzystać':)
Marzą mi się pewne buty z deezee ale póki nie będzie mojego rozmiaru muszę się ratować tymi z poprzedniej jesieni, które w gruncie rzeczy nie wyglądają tak źle jak reszta moich zeszłorocznych butów.
I wybaczcie mi słabą jakość zdjęć,niedługo się tym zajmę :)    
 
 
 
 
 
           
 
 

 
                           





 Koszula-Cayman
Spodnie-New Yorker
Buty-Diverse
Torba była prezentem,więc nie mam pojecia.


niedziela, 28 września 2014

Cropp,diverse and converse!

          Tak wiele pomysłów a  raptem jest mi ciężko za cokolwiek się zabrać.
 Zaczynam sobie uświadamiać, że prowadzenie bloga nie jest wcale taką prostą sprawą. To wymaga na prawdę sporo czasu i wysiłku aby jakoś to przygotować. Niby nic a jednak.
Mimo wszystko nie mam zamiaru się wycofać dlatego dziś się zebrałam i poszłam na zdjęcia. Ten zestaw ubrań mimo,że nie ma w nim nic nadzwyczajnego należy ostatnio do moich ulubionych.
Nie jestem przygotowana ani na jesień ani na zimę dlatego gdy tylko uzupełnię braki w szafie postaram się przygotować coś bardziej efektownego! :D

















Sweter-cropp
Top-butik
Spodnie-cropp
Buty-converse
Torebka-diverse